Władze Krakowa znowu wolą beton od zieleni!

Co się dzieje?

Na tej stronie zbieram informację dotyczące prac nad projektem nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla okolic ulicy Kobierzyńskiej. Miasto nadal planuje zabudować niemal wszystkie tereny zielone, jakie sąsiadują z Lasem Borkowskim i Trasą Łagiewnicką. Zmiany wprowadzone w zmodyfikowanym projekcie są bardzo niewielkie. Osoby zainteresowane zachęcam do dalszej lektury. Zapraszam też do grupy MPZP Kobierzyńska w serwisie Facebook.

Projekt planu będzie rozpatrywany na posiedzeniu Rady Miasta Krakowa już 13 stycznia. Zachęcam do podpisywania petycji, która trafi do wszystkich radnych - najlepiej podpisywać ją do 12 stycznia (wtorek)!

Najnowsze informacje

Prezydent - co niestety nie było zaskakujące - odrzucił prawie wszystkie uwagi wniesione przy okazji drugiego publicznego wyłożenia projektu. Teraz najważniejszy moment. Projekt trafił do Rady Miasta Krakowa. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z prawnego punktu widzenia jest aktem prawa miejscowgo - oznacza to w praktyce, że to do radnych należy tu władza. Posiedzenie Rady, podczas którego odbędzie się dyskusja nad projektem, zaplanowano na 13 stycznia 2021 r. To najlepszy moment, żeby apelować do radnych o wprowadzenie zmian. Niestety z powodu pandemii niemożliwe jest wejście mieszkańców na galerię sali posiedzeń. Musismy zwracać się do radnych bezpośrednio.

Zachęcam nie tylko do podpisania petycji, ale także do pisania bezpośrednio do radnych!

Zieleń to wspólna sprawa, a troska o nią to kwestia publiczna. Szczególnie istotne będą głosy radnych zasiadajacych w Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska, jednak zachęcam do pisania do wszystkich radnych niezależnie od sympatii politycznych. Adresy e-mail udostępnia strona Urzędu Miasta Krakowa. Aby zaoszczędzić czas, można zgłosić się do mnie (kobierzynskampzp@gmail.com) - udostępnię listę adresów mailowych.

Co ciekawe, choć często słyszymy o braku pieniędzy na wykup terenu pod zieleń, miasto nie narzeka na brak pieniędzy na wykup części tych samych terenów pod drogi dojazdowe do nowych osiedli. Zgodnie z przedstawioną radnym prognozą skutków finansowych, na wykup działek pod niewielki park miasto przeznaczy niecałe 2 mln zł. Jednak na sam wykup terenu pod drogi dojazdowe do nowych osiedli w południowo-wschodniej części (tych mających zastąpić najcenniejsze tereny zielone) miasto przeznaczy o 70% więcej pieniędzy, bo 3 304 400 zł. Kolejne 3 872 430 zł pochłoną nakłady na inwestycje drogowe tylko w tej okolicy. Razem to ponad 7 milionów złotych. Zbliżoną kwotę (dokładnie 7 616 400 zł) miasto chce uzyskać ze sprzedaży własnego terenu zielonego, który ma zostać przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową i usługową na obszarze MW/U.6.

Trudno zrozumieć, dlaczego miasto zamierza wydać blisko cztery razy więcej pieniędzy na wykup i zabudowanie istniejących terenów zielonych, niż na wykup terenów pod park. Jeszcze trudniej zrozumieć, dlaczego miasto chce sprzedać teren zielony. Sprawia to wrażenie, że miasto sprzedaje gminną zieleń, by sfinansować wykup kolejnych terenów zielonych z rąk prywatnych - ale tylko po to, by ułatwić ich likwidację.

alt text

Co to za plan?

Kiedy władze miasta pracowały nad kierunkami rozwoju zieleni w Krakowie, mieszkańcy zgłosili postulat, żeby zachować istniejące tereny zielone w okolicy ulicy Kobierzyńskiej. Miasto twierdziło wtedy, że zgadza się z mieszkańcami. Propozycja miała zostać wprowadzona w życie przez uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego. Z projektu planu wynika jednak, że zamiast łąk i drzew władze chcą kolejnych osiedli, a miasto przez „zachowanie terenu zielonego” rozumie przeznaczenie go prawie w całości pod inwestycje mieszkaniowe.

Tak wyglądał pierwotny projekt (zmiany w ostatecznej wersji przedstawionej Radzie Miasta są naprawdę minimalne):

alt text

Na poniższym obrazku z Google Maps widać istniejące obecnie tereny zielone, które mają zostać przeznaczone w przytłaczającej większości pod zabudowę wielorodzinną (MW.8, MW.11, MW.12, MW.14, MW.15 i MW.16, a także MW/U.6).

alt text

Co się działo do tej pory (stan na 6 stycznia 2021 r.)?

Uwagi do projektu planu zgłosiła rekordowa liczba mieszkańców. O sprawie informowały różne media (np. TVP Kraków, radio ESKA Kraków, Radio Kraków, Gazeta Wyborcza). Wsparcia mieszkańcom i mieszkankom Ruczaju udzieliły też organizacje pozarządowe (np. Akcja Ratunkowa dla Krakowa i Fundacja Frank Bold) i niektórzy radni miejscy.

Publiczna dyskusja nad pierwszym projektem cieszyła się sporym zainteresowaniem. Potem wpłynęło ponad 1000 uwag, co jest podobno rekordową liczbą, przy czym - według moich obliczeń - ponad 800 z nich dotyczyło zachowania terenów zielonych. Nasze uwagi te zostały jednak w przytłaczającej większości rozstrzygnięte negatywnie w drodze zarządzenia Prezydenta Miasta Krakowa. Taki sam los spotkał kilkaset uwag wniesionych podczas drugiego wyłożenia. Z całością uwag i rozstrzygnięć można zapoznać się na stronie Urzędu Miasta.

Sprzeciw wobec planu wyrazili też niektórzy radni (tu szczególne podziękowania dla panów Łukasza Gibały, Łukasza Maślony i Jana Pietrasa, którzy przyczynili się do rozpropagowania naszej akcji). Choć nie jestem z nimi powiązany, jestem im autentycznie i szczerze wdzięczny, bo im więcej osób w radzie będzie świadomych problemu i chętnych do walki o zieleń w mieście, tym lepiej! :) Osobne podziękowania należą się Radnym Dzielnicy Dębniki za niesłabnące zaangażowanie - tu szczególnie dziękuję paniom Elżbiecie Pytlarz i Urszuli Twardzik. Dziękuję też posłance Darii Gosek-Popiołek i personelowi jej biura za wsparcie mieszkańców podczas dyskusji publicznych.

Jakie składano uwagi w trakcie konsulacji publicznych (lato 2020 r. i jesień 2020 r.)?

W skrócie: w większości mieszkańcy wskazywali na to, że obszary obecnie zajęte przez zieleń są nie tylko cenne przyrodniczo, ale też niezbyt korzystne dla inwestycji, a przy tym bardzo przydatne (zatrzymują wodę opadową, chroniąc naszą okolicę przed podtopieniami). Powoływali się na dokumenty sporządzone na ten temat również przez sam Urząd Miasta, takie jak prognoza oddziaływania na środowisko.

Kilka propozycji przygotowanych przeze mnie i osoby z sąsiedztwa można przeczytać tutaj:

Podczas drugiego publicznego wyłożenia przygotowaliśy stronę ułatwiającą przygotowanie pisma.

Czy mieszkasz przy ul. Obozowej albo ul. Zdunów z widokiem na Las Borkowski?

Według miasta będziesz mieć widok najpierw na place budowy, a potem na sąsiednie bloki. Przygotuj się na większy ruch samochodowy i więcej korków w godzinach szczytu. Czytając projekt planu, zwróć szczególną uwagę na obszary oznaczone jako MW.14, MW.15 i MW.16.

alt text

Teraz polana, drzewa i sąsiedztwo lasu. Według projektu planu kolejne osiedla (MW.14 i MW.16 - ten ostatni teren jest już częściowo zabudowany)

Czy mieszkasz przy ul. Studzianki, ul. Zalesie albo ul. Torfowej lub graniczącej z nią części ul. Obozowej?

Zamiast drzew i łąk będziesz mieć obok siebie najpierw plac budowy, a potem bloki. Zieleń nie będzie chronić przed hałasem z ul. 8 Pułku Ulanów, którą miasto planuje wybudować w najbliższych latach. Czytając projekt planu, zwróć szczególną uwagę na obszary oznaczone jako MW.11 i MW.12.

alt text

Teraz podmokła łąka i drzewa - niemal przedłużenie Lasu Borkowskiego. Według projektu planu kolejne osiedle (MW.12)

Czy mieszkasz przy ul. Bułgarskiej, ul. Krokusowej albo ul. Pszczelnej?

Nie wyjdziesz na spacer na okoliczne zielone tereny. Miasto nie urządzi też na nich parku. Zamiast tego za oknem zobaczysz najpierw plac budowy, a potem kolejne osiedle. Czytając projekt planu, zwróć szczególną uwagę na obszary oznaczone jako MW/U.6. Uwaga - ten obszar to chyba jedyny, co do którego w części uwzględniono uwagi z apelem o zachowanie zieleni. Nie mamy jednak teraz dokładnych informacji na temat tego, w jakim zakresie rzeczywiście zostanie to odzwierciedlone w zaktualizowanym projekcie planu.

Miasto ignoruje prognozę oddziaływania na środowisko

Do projektu planu załączono fachowe opracowanie (tzw. prognoza oddziaływania na środowisko), z którego wynika, że okolice Lasu Borkowskiego sąsiadujące z ul. Obozową, ul. Torfową, ul. Zalesie i ul. Studzianki są nie tylko przyrodniczo cenne, ale też mają niekorzystne warunki do zabudowy. Na poniższym obrazku widać fragment prognozy:

alt text

Twórcy prognozy ostrzegają, że osuszenie i zabudowanie tych terenów utrudni usuwanie wody opadowej – czyli zwiększy ryzyko podtopień. Mimo to miasto chce betonować.

Co ciekawe, podczas publicznej dyskusji przedstawiciel Urzędu Miasta przyznał, że prognoza jest rzetelna. Jednak nie było to dla niego wystarczającym argumentem, aby uwzględnić wynikające z niej wskazówki w projekcie planu - mimo że zgodnie z przepisami należy brać ją pod uwagę przy tworzeniu projektu (art. 55 ust. 1 ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku…).

Prognoza zaktualizowana dla potrzeb zmienionego projektu nadal zawiera większość uwag, które wymieniłem wyżej.

A może deweloperzy zrobią tam kieszonkowe parki i trawniki?

To prawda, że na obszarach przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową wyznacza się teren określany jako “powierzchnia biologicznie czynna”. To jednak w żaden sposób nie rekompensuje utraty zieleni, która istnieje obecnie w okolicach Lasu Borkowskiego. Za taką “powierzchnię biologicznie czynną” niektórzy uznają nawet…kratę, po której jeżdżą samochody (i - o zgrozo - bywa to akceptowane przez architektów). Po niedawnej zmianie przepisów do tej powierzchni zalicza się nawet obszar tarasów i stropodachów, o ile posiada tylko “nawierzchnię umożliwiającą naturalną wegetację roślin”.

Jest olbrzymia różnica między trawnikiem położonym przez dewelopera po rozkopaniu łąki czy zagajnika, a właśnie taką łąką i zagajnikiem. Taka “powierzchnia biologicznie czynna” nie tylko nie ma i nigdy nie będzie mieć takich samych walorów przyrodniczych, ale także nie będzie zatrzymywać wody opadowej tak skutecznie, jak zieleń, której bronię. Nie bez powodu w prognozie sporządzonej na zlecenie Urzędu Miasta mowa o bezpowrotnym przekształceniu terenów graniczących z Lasem Borkowskim.

W zmienionym projekcie wprowadzono obowiązek stosowania tzw. dachów intensywnie zielonych (umożliwiający wegetację roślin i pokryty krzewami lub drzewami wraz z bylinami lub trawami), ale tylko dla niektórych obszarów i niektórych budynków. Na obszarach MW.U/6, MW.11 i MW.12 chodzi tylko o dachy garaży podziemnych. Jedynie dla obszarów MW.14-MW.16 dotyczy to także budynków mieszkalnych. To więcej, niż nic, ale to nadal mało…

Więcej informacji

Chętnie odpowiem na pytania. Można do mnie pisać na adres kobierzynskampzp@gmail.com.

Kto stoi za tą stroną?

Nazywam się Bohdan Widła. Od 2012 r. mieszkam w okolicy i cenię w niej to, że obok zabudowań można znaleźć tereny zielone - takie, w których można na chwilę “zapomnieć, że jesteśmy w dużym mieście”.

Budową kolejnych dużych osiedli w naszej okolicy zainteresowałem się na prośbę mojego syna, który spytał, czy można jakoś powstrzymać wycinanie drzew. Zacząłem mu wyjaśniać, jak decyduje się o tym, gdzie i co ma być zbudowane. Wkrótce znaleźliśmy w internecie projekt planu dla okolic Kobierzyńskiej. Aż trudno mi w to uwierzyć, ale gdyby nie jedno pytanie ośmioletniego chłopaka, pewnie nawet nie wiedziałbym, co planują władze Krakowa. Chciałbym, żeby urzędnicy i prezydent naszego miasta mieli sobie tyle dalekowzroczności, co drugoklasista, którego upór skłonił mnie do działania.

Na wypadek, gdyby ktoś się zastanawiał: nie byłem i nie zamierzam być politykiem, a całą akcję “organizuję”, poświecając tylko własny czas i trochę pieniędzy (koszt serwera, domeny i wydruku materiałów).

ostatnia aktualizacja: 6 stycznia 2021 r.